Jacquere, och Jacquere!

Jacquere - brzmi jak kobiece imię, niczym Jasmine. Jest imieniem, to prawda, ale białego endemicznego szczepu występującego w mało znanym francuskim regionie. Sabaudzkie wina i temtejsze szczepy (w tym Jacquere) pijane są przez mieszkańców regionu i bardzo rzadko są eksportowane. Wytwarza się ich niewiele, na pewno zdecydowanie za mało na potrzeby miejscowych, a co dopiero myśleć o eksporcie. Ci którzy chcą importować wina sabaudzkie muszą liczyć się z wyższą ceną zakupu. W Polsce są trudno dostępne, chociaż gdzieniegdzie "bywają". Najłatwiej ich spróbować przy okazji wyjazdu na narty lub poprosić kogoś o przywiezienie. Z tej ostatniej okoliczności skorzystałem ;)

Jacquere, och Jacquere, mogłabyś być kobietą. Imię piękne i rzadko spotykane. Posiadasz lekkość bytu, filigranową strukturę i lśniącą szatę... dobrze, wystarczy tych amorów.

OKO: Przyciąga jak każda kobieta, wrróóóććć. Wino jest białe, jasnosłomkowe, świetliste, bez osadów, zmętnień i perlistości.

NOS: Umiarkowanie intensywny, świeży, trawiasty, delikatnie mineralny. Na pierwszy plan wysuwa się zielone jabłko i cytryna. Już w aromacie spodziewam się sprężystości wróóóóććć, spodziewam się wysokiej kwasowości.

USTA: Jest, kwasowość znaczy, powyżej średniej. Wino jest rześkie, kwasowe i krystaliczne. Przy niskim poziomie alkoholu (11,5%) wino ma bardzo wiele wspólnych cech z Muscadetem. Niektórzy dziennikarze winiarscy mówią tu o wrażeniu "alpine-fresh". Mogę się z tym zgodzić w 100%. Wino jest wiotkie, filigranowej struktury wróóóććć, lekkiego ciała i o krótkim finiszu.

KONKLUZJA: Wino nie jest skomplikowane, ale w swej prostocie bardzo autentyczne i soczyste. Jeśli wpadnie Wam w ręce, nie czekajcie, tylko konsumujcie wróóóććć, nie należy go składować. Warto schłodzić do 8 stopni i degustować w kieliszkach do Rieslinga. Sprawdzi się bardzo dobrze z owocami morza, z pstrągiem oraz sabaudzkim serem reblonchon.

OCENA: 5,5 (dobre)

O tym gdzie leży Sabaudia, jakie wina tam robią przeczytacie na viniculture.pl

MACIEJ SOKOŁOWSKI